FOR A NEW AND UNITED EUROPE!

FOR A NEW AND UNITED EUROPE!
Europe between past and future

May 4, 2014

Tusk: Będąc w opozycji, domagałem się niskich podatków. Dziś mogę za to przeprosić

Op_Russia

Op_Russia

@Op_Russia

We Are Anonymous, We Are Legion We are everywhere We are invincible We do not forgive We do not forget

  stop putin now

Tusk: Będąc w opozycji, domagałem się niskich podatków. Dziś mogę za to przeprosić 

- Mamy w Polsce nie najlepszy rynek usług. Narzekamy na służbę zdrowia, emerytury, ale jednocześnie chcielibyśmy jak najmniej pieniędzy oddawać na te cele. Polacy nie usłyszą ode mnie "tak, będą niższe podatki", ale będziemy dbać, żeby poziom usług coraz wyższy - mówił Donald Tusk w dzisiejszych "Faktach po Faktach" w TVN 24.
Premier mówił w programie o swojej wizji rozwoju Polski i planach rządu. Na pierwszy ogień poszła kwestia wykorzystania unijnych funduszy.

- Pieniądze z Unii będą iść przede wszystkim na ludzi, nie na infrastrukturę. Chcemy, by Polska gospodarka była atrakcyjna z innych powodów niż tania siła robocza - deklarował Tusk. Zaznaczył jednak, że niskie koszty pracy w Polsce są wciąż są dużym atutem dla inwestorów. - Polscy obywatele są rozsądni. Nie obrażamy się, że póki co Niemcy, Francuzi czy Amerykanie są bardziej innowacyjni, ale realnie oceniamy nasze możliwości i wyrywamy pazurami szanse, które się pojawiają - stwierdził.

- Kolejne siedem lat uczynią nas bardziej konkurencyjnymi dzięki większej kreatywności. Zdaję sobie sprawę, że za 10 lat nie będziemy mieli stu noblistów, ale chcemy krok po kroku zmieniać istotę polskiej konkurencyjności. Jestem przekonany, że się uda - mówił premier.

"Nie zabronię nikomu zostać socjologiem, chociaż pracy dla nich nie ma"

Jak rząd chce tego dokonać? Tusk zapowiedział, że rząd przeznaczy "nie miliony, lecz miliardy euro" na projekt, który pozwoli zamawiać firmom sposoby kształcenia. O szczegółach nie mówił, zastrzegł jednak, że nie władze nie zamierzają narzucać uczelniom programu nauczania.

- To nie jest rola państwa, żeby zgwałcić wyższe uczelnie i nakazywać uczenia czegoś, co w naszym rozeznaniu będzie przydatne na rynku pracy. Jeśli ktoś uparł się, żeby studiować psychologię czy socjologię, mimo że na dzisiejszym rynku pracy trudno o robotę dla ludzi z takim wykształceniem, to trudno, żebyśmy używali machiny państwowej, żeby mu to uniemożliwić - stwierdził Tusk.

- Ważne, żeby mentalność Polaków, którzy wchodzą na rynek pracy, nie była usztywniona. Żeby nie myśleli, że muszą mieć od razu świetnie płatną pracę, zawód zgodny ze swoim wykształceniem. Tak nigdzie na świecie nie ma - dodał premier.

Po raz kolejny podkreślił konieczność rehabilitacji szkolnictwa zawodowego. - Ślusarz to tak samo fajny zawód co socjolog - przekonywał.

Imigrację zarobkową Polaków Tusk uważa za normalny koszt otwarcia granic i różnic między poziomem życia w Polsce i na Zachodzie. - My tych różnic nie zniesiemy w ciągu życia jednego pokolenia, ale Polska idzie do przodu szybciej niż reszta Europy, więc w końcu się uda - zapewniał premier.

"Zleciliśmy badania. To nie ubóstwo sprawia, że Polacy nie chcą mieć dzieci"

Padały także pytania o politykę socjalną rządu. Tusk zapowiedział, że z praktyką zatrudniania na "umowy śmieciowe" będzie walczył "konsekwentnie, ale ostrożnie", gdyż zbyt gwałtowne działania skutkowałyby wzrostem bezrobocia. Mówił także o zmianie w swoim podejściu do polityki podatkowej:

- Dziś mogę przepraszać za to, że będąc w opozycji, domagałem się niskich podatków. Teraz mam już duże doświadczenie jako premier, jesteśmy w UE. Duże grupy społeczne oczekują większej opieki państwa, lepszych usług. Przyznaję, że mamy w Polsce nie najlepszy poziom usług publicznych. Narzekamy na służbę zdrowia, emerytury, ale jednocześnie chcielibyśmy jak najmniej pieniędzy oddawać na te cele. Polacy nie usłyszą ode mnie "tak, będą niższe podatki", ale będziemy dbać, żeby poziom usług coraz wyższy - tłumaczył.

Odpierał za to zarzut, że Polacy nie chcą mieć dzieci, bo rząd nie troszczy się o rodziny - Mamy najdłuższy w Europie urlop rodzicielski, praktyczne darmowe przedszkola. Wolniej, niż bym chciał, ale jednak rośnie liczba żłobków - wyliczał.

- Ludzie nie rezygnują z posiadania dzieci z powodu złej sytuacji materialnej. Zleciliśmy badania, z których wynika, że im rodzice mają więcej pieniędzy i wyższe wykształcenie, tym mniej mają dzieci. Musimy przejść przez pewien etap uzasadniony długimi latami postu. Polskie pary chcą dobrobytu, wierzą, że bez dzieci mogą żyć bardziej komfortowo. Moim zadaniem jest, by sprawić, że posiadanie wielu dzieci nie kojarzyło się z ubóstwem - wyjaśnił Tusk.


"Nie zabronię nikomu zostać socjologiem, chociaż pracy dla nich nie ma"

Jak rząd chce tego dokonać? Tusk zapowiedział, że rząd przeznaczy "nie miliony, lecz miliardy euro" na projekt, który pozwoli zamawiać firmom sposoby kształcenia. O szczegółach nie mówił, zastrzegł jednak, że nie władze nie zamierzają narzucać uczelniom programu nauczania.

- To nie jest rola państwa, żeby zgwałcić wyższe uczelnie i nakazywać uczenia czegoś, co w naszym rozeznaniu będzie przydatne na rynku pracy. Jeśli ktoś uparł się, żeby studiować psychologię czy socjologię, mimo że na dzisiejszym rynku pracy trudno o robotę dla ludzi z takim wykształceniem, to trudno, żebyśmy używali machiny państwowej, żeby mu to uniemożliwić - stwierdził Tusk.

- Ważne, żeby mentalność Polaków, którzy wchodzą na rynek pracy, nie była usztywniona. Żeby nie myśleli, że muszą mieć od razu świetnie płatną pracę, zawód zgodny ze swoim wykształceniem. Tak nigdzie na świecie nie ma - dodał premier.

Po raz kolejny podkreślił konieczność rehabilitacji szkolnictwa zawodowego. - Ślusarz to tak samo fajny zawód co socjolog - przekonywał.

Imigrację zarobkową Polaków Tusk uważa za normalny koszt otwarcia granic i różnic między poziomem życia w Polsce i na Zachodzie. - My tych różnic nie zniesiemy w ciągu życia jednego pokolenia, ale Polska idzie do przodu szybciej niż reszta Europy, więc w końcu się uda - zapewniał premier.

"Zleciliśmy badania. To nie ubóstwo sprawia, że Polacy nie chcą mieć dzieci"

Padały także pytania o politykę socjalną rządu. Tusk zapowiedział, że z praktyką zatrudniania na "umowy śmieciowe" będzie walczył "konsekwentnie, ale ostrożnie", gdyż zbyt gwałtowne działania skutkowałyby wzrostem bezrobocia. Mówił także o zmianie w swoim podejściu do polityki podatkowej:

- Dziś mogę przepraszać za to, że będąc w opozycji, domagałem się niskich podatków. Teraz mam już duże doświadczenie jako premier, jesteśmy w UE. Duże grupy społeczne oczekują większej opieki państwa, lepszych usług. Przyznaję, że mamy w Polsce nie najlepszy poziom usług publicznych. Narzekamy na służbę zdrowia, emerytury, ale jednocześnie chcielibyśmy jak najmniej pieniędzy oddawać na te cele. Polacy nie usłyszą ode mnie "tak, będą niższe podatki", ale będziemy dbać, żeby poziom usług coraz wyższy - tłumaczył.

Odpierał za to zarzut, że Polacy nie chcą mieć dzieci, bo rząd nie troszczy się o rodziny - Mamy najdłuższy w Europie urlop rodzicielski, praktyczne darmowe przedszkola. Wolniej, niż bym chciał, ale jednak rośnie liczba żłobków - wyliczał.

- Ludzie nie rezygnują z posiadania dzieci z powodu złej sytuacji materialnej. Zleciliśmy badania, z których wynika, że im rodzice mają więcej pieniędzy i wyższe wykształcenie, tym mniej mają dzieci. Musimy przejść przez pewien etap uzasadniony długimi latami postu. Polskie pary chcą dobrobytu, wierzą, że bez dzieci mogą żyć bardziej komfortowo. Moim zadaniem jest, by sprawić, że posiadanie wielu dzieci nie kojarzyło się z ubóstwem - wyjaśnił Tusk.

No comments:

Post a Comment